Szczerze powiedziawszy spodziewałam się filmu z dużą dozą wspaniałej muzyki, boć jest to film o początkach ery muzyki folkowej, tuż przed pojawienien się Boba Dylana. Zostałam jednak bardzo rozczarowana, bo muzyki było niewiele - dwie fajne piosenki, które m.in. śpiewał też Justin Timberlake, a poza tym głucha cisza i biedny krajobraz lat sześćdziesiątych, artysta bez pieniędzy i widoków na lepszą przyszłość, wieczna poniewierka i pogoń za łóżkiem, bo nawet nie miał gdzie przenocować. Nagrał co prawda płytę, ale bytu mu to nie poprawiło, bo płyta nie sprzedawała się dobrze albo wcale. Przez film przewija się podmuch nostalgii, właściwie wieje nudą, zdjęcia są zupełnie nieciekawe - summa summarum: nie polecam, mimo high light of Justin Timberlake.***
sobota, 21 grudnia 2013
Inside Llewyn Davis
Szczerze powiedziawszy spodziewałam się filmu z dużą dozą wspaniałej muzyki, boć jest to film o początkach ery muzyki folkowej, tuż przed pojawienien się Boba Dylana. Zostałam jednak bardzo rozczarowana, bo muzyki było niewiele - dwie fajne piosenki, które m.in. śpiewał też Justin Timberlake, a poza tym głucha cisza i biedny krajobraz lat sześćdziesiątych, artysta bez pieniędzy i widoków na lepszą przyszłość, wieczna poniewierka i pogoń za łóżkiem, bo nawet nie miał gdzie przenocować. Nagrał co prawda płytę, ale bytu mu to nie poprawiło, bo płyta nie sprzedawała się dobrze albo wcale. Przez film przewija się podmuch nostalgii, właściwie wieje nudą, zdjęcia są zupełnie nieciekawe - summa summarum: nie polecam, mimo high light of Justin Timberlake.***
niedziela, 15 grudnia 2013
Dzień kobiet
Film jest bardzo poruszający, przedstawia historie z rzeczywistości - temat aktualny prawie w całej Europie lub świecie, gdzie wyzysk przez kapitalistę odziera człowieka z resztek ludzkich odruchów. Wyścig szczurów, niestety, dotyka prawie każdego, kto pracował lub pracuje, bo hierarchia jest wszędzie podobna - oprawca oprawcy drży przed swoim oprawcą, i w ten sposób staje się ohydną szmatą.
Film warto zobaczyć. Marysia Sadowska udowodniła, że nie tylko zna się na muzyce, ale też potrafi robić filmy. Czekamy na następny. ****
czwartek, 28 listopada 2013
Wenus w futrze
W czerwonym żarze rzewnych żądz płoniemy jak pochodnie
La Vénus à la fourrure / Venus im Pelz
Roman Polański zadedykował swoje filmowe dzieło małżonce Emmanuelle Seigner, która zagrała swoją rolę wyjątkowo brawurowo. Dzieło jest ambitne - jak przystało na 80-letniego reżysera, dość trudne do oglądania dla przeciętnego widza, nie jest filmem rozrywkowym - powiedziałabym, iż jest poematem filozoficznym, w którym reżyser ukazuje walkę płci, ich żądzy i namiętności, gdzie przewrotnie zaczepia widza filozoficznym pytaniem, kto kogo bardziej uzależnia uczuciowo w związku, kto pan, a kto niewolnik.
Wydaje się być jego osobistym odzwierciedleniem duszy, bo nie dość, że żeńską rolę zagrała jego żona Emmauelle, to jeszcze na dodatek odtwórca męskiej roli jest łudząco podobny do niego samego: wypisz-wymaluj Romek z lat młodzieńczych. Czyżby to jego własne zmagania filozoficzne z płcią piękną, jego polemika z życiem?
Film bazuje na noweli austriackiego pisarza Leopolda von Sacher-Masocha z 1870 r., która na owe czasy była ekstrawagancka i wywołująca swą treścia oburzenie w społeczeństwie. Długi czas zakazana.
---------------
W Paryżu w jakimś starym teatrze reżyser Tomasz próbuje wybrać na przesłuchaniu odpowiednią aktorkę do roli w sztuce Sacher-Masocha, jednak po całym dniu nikogo mu się nie udało wybrać, siedzi zmęczony przy stole, gdy nagle wpada jeszcze jedna aktorka - Wanda, i prosi o przesłuchanie. Jest świetnie przygotowana, zna swoją rolę na pamieć doskonale. Tomasz się zgadza i oboje prowadzą dialog. Wanda przejmuje rolę dominującej kobiety, Tomasz - zdewociałego, wijącego się w poddaństwie mężczyzny. I jest zafascynowany Wandą: na koniec tego długiego dnia znalazł wreszcie aktorkę, która wydaje mu się być pasujacą do roli. Oboje czytają i recytują dalej...
I to jest właściwie wszystko. Dwie osoby probują się w dwóch rolach na scenie.
Może to wspaniale zainscenizowana walka płci, może sceniczna podróż w seksualność bez końca, faktem jest, iż sztuka ta pędzi po scenie jak w dzikim tańcu, zostawiając z tyłu rzeczywistość, by po chwili przeistoczyć się w najprawdziwszą prawdę.
![]() |
| Emmanuelle Seigner oraz Mathieu Amalric |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


