Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kinematografia niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kinematografia niemiecka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 października 2015

Der Staat gegen Fritz Bauer


                                        Na tropie Adolfa Eichmanna - polityczny thriller

Reżyseria: Lars Kraume
Scenografia: Lars Kraume, Olivier Guez
W rolach głównych: Burkhart Klaußner (genialny!!), Ronald Zehrfeld, Sebastian Blomberg, Jörg Schüttlauf, Lilith Stangenberg (w roli transwestyty Victorii).
Muzyka: Julian Maas, Christph M. Kaiser.


Fritz Bauer (1903-1968) był w latach pięćdziesiątych prokuratorem generalnym Hesji - pochodzenia żydowskiego, przeżył holocaust, pracował jako sędzia do 1933, ukrywał się z rodziną w Danii.
Był socjaldemokratą, doprowadził do procesów w sprawie obozu w Ausschwitz (grudzień 1963 do sierpnia 1965), zaciekle gonił i wykrył Adolfa Eichmana żyjącego pod innym nazwiskiem  w Argentynie - nazisty odpowiedzialnego za deportacje ludności żydowskiej. Doprowadził do jego procesu w Israelu, dążył do konfrontacji młodego państwa niemieckiego z historią i zbrodniami nazistów, stając często w szranki z byłymi nazistami w wielu instytucjach państwowych w tamtym czasie (Bundeskriminalamt, Bundesnachrichtendienst, Verfassungsschutz).


Burkhart Klaußner jako Fritz Bauer

Fritz Bauer (1903-1968) Prokurator generalny w Hesji
który nie wahał się mówić, że we własnym ministerstwie ma wrogów państwowych.

Film - oprócz faktów historycznych - zawiera także wątki fikcyjne, co stanowi, że staje się tym bardziej interesujący. Polecam ten wartościowy film, naprawdę godny obejrzenia, poświęcony docenionemu dopiero 10 lat po smierci Fritzowi Bauerowi.
 






 

sobota, 29 czerwca 2013

Nasze matki, nasi ojcowie

          
                        Eine andere Zeit - Ein anderer Krieg - Ein anderes Land
reżyseria Philipp Kadelbach, marzec 2013 r.
Film obejrzałam na wiosnę na ZDF-ie, ale do Polski dotarł on teraz i wywołał, jak obserwuję, burzliwe dyskusje. Całkowicie zasadnie.
Film składa się z trzech części, ma wartką akcję, ogląda się go jak film przygodowy, ale - niestety - jest to film historyczny i powinien przedstawić historię taką, jaką była, bo żyją jeszcze świadkowie tamtych zdarzeń, którzy po obejrzeniu filmu są oburzeni nierównomiernym akcentowaniem tych zdarzeń.
Reżyser Kadelbach kładzie nacisk na losy pięciorga bohaterów, którym wojna plącze losy. Och, jacy biedni, naiwni, przyjaźniący i kochający się, pełni nadziei i przyszłości młodzi ludzie - a tu ta paskudna wojna wszystko im popsuła. Przedstawia ich jako ofiary tej wojny bez żadnej odpowiedzialności. Są to matki i ojcowie - z tytułu filmu - dzisiejszej generacji.
A, przepraszam, kto jest odpowiedzialny za narodowy socjalizm? Herr Regisseur zapomniał, gdzie byli ojcowie sprzed wojny, którzy zaślepieni, bezgranicznie wierzyli Hitlerowi, że opanuje Europę, którzy go wybrali na wodza i bałwochwalczo w niego wierzyli?
Film ma kompletne braki historyczne i jest tendencyjny. Matki i ojcowie - to właśnie ta generacja, która ponosi odpowiedzialność za ten narodowosocjalistyczny "pieprznik" (pardon), a w filmie są to fajni, młodzi, utalentowani, będący - nolens volens - straszliwymi ofiarami tej wojny.
W wywiadach Herr Kadelbach uciekał przed zarzutami i nazywał je lapidarnie nierealistycznymi, po czym odwracał się od kamery. Cóż? Miał inne intencje, robiąc ten film. Ot, co!
Film wyemitowała niemiecka i austriacka telewizja, ale już się dobrze sprzedał na świecie. Dla tych, którzy historii nie znają, będzie to film o niemieckich nazistach (owszem, ci zostali dość realnie przedstawieni), ale i o polskich antysemitach, bo partyzantów Armii Krajowej przedstawiono tylko z tej strony - Brr! Słusznie, byli kombatanci w Polsce się oburzają po obejrzeniu filmu. Te sceny z AK są marne i tchną gniotem historycznym, nie wspominając już o języku z silnym akcentem, jakim się w filmie polskie postacie posługują. Dziwię się reżyserowi, że nie znalazł native-speakerów, by zrobić dubbing. Scena z bigosem jest dla polskiego widza co najmniej dziwna, wręcz niezrozumiała. "Herr Kadelbach, powinien Pan więcej poczytać o Polakach i ich zwyczajach, najlepiej pojechać do Tel Awiwu i popatrzeć na umieszczone na drzewkach oliwnych nazwiska ludzi, którzy ratowali w czasie wojny ludność żydowską - same prawie polskie nazwiska! Może wtedy wyważyłby Pan akcenty  w swoim filmie zgodnie z prawdą".

Nie wynosi się z kina po obejrzeniu tego filmu jednoznacznego przekonania, kim byli "diese Mütter und Väter" - odpowiedzialni za wojnę, czy znowu biedne ofiary jakiejs tam wojny. Obawiam się, że to drugie.


                                                            ********************
W listopadzie 2014 seria "Nasze matki nasi ojcowie" otrzymala telewizyjna nagrode w USA International Emmy Award. Mimo krytyki!!






poniedziałek, 24 czerwca 2013

Kronprinz Rudolf 1.

Film nosi tytul w oryginale "Kronzprinz Rudolfs letzte Liebe" (Arcyksiaze Rudolf, Crowne Prince)

 
Karol Maria Brandauer obchodził przedwczoraj 70 urodziny. Z tej okazji telewizja Bawarii BR poświęciła mu cały wieczór, emitując m.in. film o księciu Rudolfie, jedynym synu cesarza Franciszka Józefa i cesarzowej Elżbiety. Własnie cesarza zagrał Brandauer (świetnie, zresztą), ale mnie nasunęła się refleksja dotycząca księcia Rudolfa. Bo otóż ten książę i następca tronu myśleniem swoim o wspólnej Europie w pokojowej symbiozie wyprzedzał ówczesną epokę,  i swojego ojca przede wszystkim, o niespelna dwa wieki. Pomyśleć tylko, że jego marzenia ziściły się tak niedawno - wszak mamy dopiero teraz tę wspólną Europę, żyjemy w pokoju, nie ma wojen, nie ma Cesarstwa Austrowegierskiego, Prus - mamy Europę, o której snuł wizje habsburski książę.

Postać Rudolfa to tragiczna postać. Nie znajdując zrozumienia u ojca, zakochany nieszczęśliwie w córce byłej kochanki, popełnia wraz z nią samobójstwo.
Polecam ten historyczny film z 2006 roku w koprodukcji austriacko-niemiecko-francusko-włoskiej. Reżyseria: Robert Dornhelm, w rolach głównych:
Karol Maria Brandauer (cesarz),
Max von Thun (Rudolf),
Vittoria Puccini (Mary Baroness Vetsera),
Sandra Ceccarelli (Sisi),
Alexandra Vandenrnoot (Helena - matka Mary Vetsera),
Omar Sharif (nadworny malarz Hans Canon).

Film o Rudolfie nakręcono też w 1968 r. z Catherine Deneuve jako Mary Vetsera i Omarem Sharifem w roli księcia Rudolfa - film nosi tytuł "Meyerling" (to zamek myśliwski księcia).


Vittoria Puccini w roli pieknej Mary Vetsera


Daniela Golpashin w roli belgijskiej księżniczki Stephanie, żony Rudolfa

Sandra Ceccarelli (Sisi) i Max von Thun (Rudolf)
 
Sandra Ceccarelli w roli Sisi - matki Rudolfa



Omar Sharif w roli nadwornego malarza Hansa Canona.

Alexandra Vandernoot w roli baronowej Heleny Vetsera (matki pięknej Mary)

Chwila przed samobójstwem

wtorek, 5 marca 2013

Und alle haben geschwiegen

Wczoraj na ZDF, drugim publicznym programie niemieckim wyświetlono film izraelskiego reżysera pt: „Und alle haben geschwiegen”, co po polsku by znaczyło: „I wszyscy milczeli”.
Film zrobił na mnie duże wrażenie, dlatego chcę się tu podzielić refleksjami. Wprawdzie przedstawia fikcyjna historie, lecz zainspirowaną prawdziwymi wydarzeniami zebranymi przez Petera Wensierskisa i opublikowanymi w 2006 roku w książce: „Schläge im Namen des Herrrn” (Kuksańce w imię Pana).
Główną postacią jest Luisa - akcja toczy się na początku lat sześćdziesiątych – którą wysłano do domu opiekuńczego u zakonnic, ponieważ matka samotnie wychowująca dziecko zachorowała i przeniosła prawa opiekuńcze na zakonnice. Ten dom dziecka zarządzany przez surowe siostry daje się we znaki wszystkim podopiecznym z całą swoją surowością i szorstkością zarządzania, i niby wychowania, odciska piętno na dzieciach do końca życia.
Reżyser nazywa się Dror Zahavi, (studiował na Akademi Filmu i Telewizji w Poczdamie), rolę Luisy gra świetna Senta Berger – bardzo ją lubię – nastoletnią Luisę gra Alicia von Rittberg, rolę Paula, z którym Luisa nawiązuje duchowy kontakt, gra dobry niemiecki aktor Matthias Habich, a nastoletniego Paula gra Leonard Carow – z nim próbuje Luisa uciec od zakonnic na wolność.
Luisa jest bardzo dobra uczennicą w szkole, ale u zakonnic nie ma możliwości nauki – u zakonnic uczy się wszystkiego, by być w przyszłości „dobrą żoną i matką”. I jest wykorzystywana – jak wszyscy podopieczni – jako tania siła robocza. Przy tym jest bita, molestowana, upokarzana fizycznie i duchowo. Napięcie w nastolatce i bunt przeciwko takiemu systemowi urasta po nieudanej ucieczce z Paulem do ostatecznych granic –
dziewczynka wyskakuje przez uchylone okno z wysokiego piętra, nie chce więcej patrzeć na okrucieństwa siostr. Losy Luisy i Paula biegną od tej pory w różnych kierunkach.
Po 44 latach spotykają się w Berlinie ponownie. Oboje milczeli przez całe dorosłe życie, nikomu nie mówiąc o haniebnym traktowaniu przez zakonnice w domu dziecka. Luisie udało sie przeżyć skok z okna i po pobycie w szpitalu załatwić możliwość pozostania na wolności. Wyszła za mąż, ma dwoje dzieci, mąż jest lekarzem. Paul pozostał w domu dziecka, za ucieczkę został skazany na karny obóz pracy, po dwoch latach wrócił z niego z uszczerbkiem na zdrowiu, i pozostał ze swoimi przeżyciami sam przez całe dorosłe życie.
Luisa postanawia po latach milczenia wreszcie rozprawić się z przeszłością i namawia również Paula do upublicznienia swoich przeżyć.
Książka „Schläge im Namen des Herrn” wywołała w 2006 roku szeroką polityczną i społeczną debatę, która zaowocowała  utworzeniem Okrągłego Stołu w Bundestagu.

 Istniało 3000 domów dziecka z ponad 200 000 miejsc dla dzieci i młodzieży – około 65% z tego stanowiły katolickie lub ewangelickie domy dziecka, blisko 25% stanowiły państwowe domy dziecka, reszta znajdowała się w rękach prywatnych organizatorów. Ponad połowa dzieci spędziła od 2 do 4 lat w domu dziecka, inne spędziły całe swoje dzieciństwo i młodość w tych hermetycznie zamkniętych domach, których nie wolno im było opuścić. Dopiero po ukończeniu 21 roku życia – ówczesne osiągnięcie pełnoletności – były zwolnione. Szacuje się, iż w latach 1945-1975 w zachodnioniemieckich domach opieki przebywało 800 000 do ponad miliona dzieci.
Zródło: Runder Tisch Bundestag.